Według badania przeprowadzonego przez TNS Polska w 2013 roku ponad 80% z nas ma choćby jedno marzenie. O czym marzymy najczęściej? O odzyskaniu bądź poprawie zdrowia, o lepszej sytuacji materialnej, o podróżach do ciepłych krajów. Ile z tych marzeń się spełni? Niestety, jestem przekonany, że niewiele.

Marzenia mają to do siebie, że nie są precyzyjne. Myślimy po prostu „Fajnie, gdybym za rok pojechał na wakacje do Hiszpanii, to moje marzenie z czasów dzieciństwa” albo „Marzę, żeby moja praca przynosiła mi satysfakcję”. O marzeniach mówi się z dużą łatwością, ponieważ tak naprawdę nie są niczym wiążącym, nie wymagają od nas wysiłku i planów. Przez większość życia można marzyć o jednej rzeczy i nigdy nie przejść do jej spełnienia.

Co należy zrobić, żeby marzenia w końcu miały szansę się spełnić? Musisz zacząć o nich myśleć jak o swoich celach. Łatwo powiedzieć, prawda? Ale zaufaj mi, to jest proste również w praktyce. Pierwszy krok to sformułowanie marzenia w formie celu. Pamiętaj, że cel musi być precyzyjny. Zamiast „Marzę o własnym mieszkaniu”, mów „W 2020 roku przeprowadzę się do własnego mieszkania”. Ten przykład to wielki cel, dlatego musisz podzielić go na etapy, takie jak np. comiesięczne oszczędności na wkład własny, rozmowę z doradcą finansowym, zorientowanie się w rynku nieruchomości itp. Dobrze, aby te poszczególne etapy były celami samymi w sobie, czyli nadaj im konkretne ramy oraz deadline’y.

Mierzalne, precyzyjne cele wcale nie odbierają marzeniom nutki romantyzmu. Są po prostu doskonalszą drogą, by te marzenia realizować. Możesz mgliście życzyć sobie czegoś i nigdy nie przejść do konkretów albo od razu założyć, że jesteś gotowy na spełnienie swojego marzenia i pracować nad poszczególnymi etapami celu.